Azja Indonezja Piękne miejsca

Wschód słońca na Bromo – plan wycieczki

Wschód słońca z widokiem na Bromo zachwyca. Serio. Jeżeli planujecie wypad do Indonezji, to jest must-have wyjazdu.

Wycieczka na wschód słońca z widokiem na wulkan Bromo („z widokiem na”, bo całość najlepiej ogląda się z położonego oddalonego o kilka kilometrów tarasu widokowego) oraz późniejszy trekking na sam szczyt było jednym z ciekawszych punktów mojej wyprawy na Jawę. Było zimno, było męcząco, było tłoczno (czego się nie spodziewałam totalnie) ale bardzo, bardzo warto.

 

Bromo – jak dojechać?

Możliwości jest kilka. Przede wszystkim można albo na własną rękę albo z wykupioną wycieczką. Na własną rękę jest pewnie ciekawiej, ale to opcja dla osób, które mają więcej czasu na podróżowanie po Jawie. Tu znajdziecie szczegółowe informacje jak dojechać z Yogyakarty do Bromo na własną rękę. Ja niestety nie miałam zbyt wiele czasu, bo bezpośrednio po wycieczce na Bromo musiałam pędzić do Surabaya na mój lot do Sorong (Papua), więc wybrałam opcję „zorganizowaną”. Generalnie nie jestem fanką tego typu wycieczek, jednak w tym przypadku nie była to dłużąca się w nieskończoność podróż z nudnym przewodnikiem, a po prostu auto z kierowcą, który szybko i wygodnie dowiózł mnie na Bromo.

Podróż zaczęłam w Yogyakarcie – doleciałam tam prosto z Singapuru liniami Air Asia, omijając Jakartę, która jest raczej wątpliwą atrakcją turystyczną. Z Yogyi, jak nazywają ją miejscowi, można wykupić bezpośrednią wycieczkę na Bromo, jednak wiąże się to z wielogodzinną podróżą busem (ponad 10h) zatłoczonymi autostradami, podziwiając przez okno niezbyt piękne krajobrazy. Zamiast tego postanowiłam dojechać na własną rękę do Surabaya (lepiej niż samolot sprawdza się pociąg – tylko 4 godziny drogi), spędzić tam jeden dzień i w nocy (wystartowaliśmy ok. 24:00, żeby na 2:00 rano być na miejscu) przejechać z Surabaya pod Bromo.

 

Surabaya – dlaczego warto ominąć te miasto

Czy pobyt w Surabaya był to dobry wybór? I tak i nie 🙂 Podróż pociągiem przez Jawę (trasa Yogya – Surabaya zajmuje ok. 4 godziny) była fajną przygodą, zarówno pod kątem widoków zza okna jak i doświadczeń. Bilety na pociąg możecie rezerwować na stronie Kereta Api; zawsze bierzcie najwyższą klasę Executif – różnica w kosztach jest żadna, a komfort nieco większy no i jest klimatyzacja – mimo to nie spodziewajcie się luksusów 🙂 ). Sama Surabaya jest jednak najnudniejszym miastem świata. Ogromna, zatłoczona, głośna, nie do końca bezpieczna (uważajcie szczególnie na dzielnice położone przy rzece) i raczej nieprzyjazna turystom – zaczynając od braku przejść dla pieszych (przejście przez kilkupasmową ulicę graniczy z cudem!), po brak atrakcji turystycznych wartych uwagi.

Jest meczet Al Akbar, do którego aby dojechać trzeba przeciąć całe miasto;  podobnie z mostem Suramadu National Bridge – nie dość, że daleko, to jest to po-prostu-most, żaden Golden Gate Bridge ani nic w tym rodzaju. Innymi atrakcjami, którymi chwali się Surabaya są pomniki, ZOO i centra handlowe (np. kilkupiętrowy Tunjungan Plaza, w którym można wielokrotnie się zgubić. W przypływie nudy poszłam tam do kina, które jest bardzo tanie a zagraniczne filmy są grane z indonezyjskimi napisami, więc ułatwia to sprawę; ceny w sklepach są jednak zbliżone do polskich więc shoppingu nie polecam). Generalnie bez szału. Jedyne miejsce, które warto zobaczyć, jeżeli już jakoś traficie do Surabaya to Muzeum Dom Sampoerna – połączenie niewielkiego muzeum i fabryki papierosów oraz przyjemniej kawiarni. Podczas wizyty w muzeum można przez wielkie okno obserwować proces ręcznej produkcji papierosów – przyznam, że robi wrażenie! Setki ludzi ubranych w takie same koszule, wykonujących w niezwykłym tempie i z ogromną precyzją swoją pracę – wow. W Surabaya spałam w hotelu 88 Embong Kenongo, położonym 15 minut spacerem od Kolejowego Dworca Centralnego w Surabaya i ok. 10 minut pieszo od Tunjungan Plaza. Noc kosztowała ok. 80 zł ze śniadaniem, okolica była porządna, także polecam gdyby ktoś szukał noclegu blisko PKP.

 

Muzeum Dom Sampoerna

Muzeum Dom Sampoerna – wystawa

 

Muzeum Dom Sampoerna

Muzeum Dom Sampoerna – fabryka; źródło: www.travelithought.files.wordpress.com

 

 

Z Surabaya na Bromo

Z Surabaya pojechałam na Bromo, korzystając z usług biura Bromo Tour. Wycieczkę bookowałam przez internet, ale kilku sprawdzonych tour operatorów możecie znaleźć też Yogyakarcie na ulicy backpackerów – Jl Sosrowijayan. Kierowca odebrał mnie około północy, bezpośrednio z hotelu w Surabaya – dokładnie tak, jak byliśmy umówieni. Wycieczka była bardzo komfortowa, bo byliśmy tylko we dwójkę + kierowca. Dostaliśmy nawet suchy prowiant na drogę – zestaw basic: bułka, ser, jabłko, woda – nic specjalnego ale nad ranem uratował mi życie : -) Kierowca dowiózł nas do miejscowości nieopodal Bromo, gdzie zmieniliśmy auto z wygodnego busa na jeepa. Dalsza część wycieczki prowadziła przez wąskie, górskie drogi – na trasie było zupełnie ciemno a auto pędziło z zawrotną prędkością. Była adrenalina!

Podróż z Surabaya na taras widokowy trwała ok. 2 godziny. Dotarliśmy tam o 2:00 nad ranem. Było ciemno, zimno, nie było NIKOGO. Całe szczęście przy drodze prowadzącej na taras otwarte były dwa małe sklepiki oferujące bułki i gorącą herbatę – w wersji gorzkiej lub deluxe: przeraźliwie słodkiego, imbirowego napoju instant 🙂 Zanosiło się na co najmniej 3 godzinne stanie, bo wschód słońca miał zacząć się o 5:30. Szybko pożałowałam, że poza ciepłą bluzą z kapturem nie wzięłam dodatkowej kurtki (był wrzesień; zobacz też: Kiedy jechać do Indonezji?). Całe szczęście miałam ze sobą czapkę. Opatuliłam się jak mogłam, ale wciąż nie było najcieplej. Nieopodal kręciło się jednak kilku lokalsów, oferujących wypożyczenie kurtki. 1$, biorę. Jest ogromna, stara i śmierdząca, ma przy kapturze ohydnie wytarty kożuszek, ale jest za to dużo cieplej.

 

Bromo – magiczny wschód słońca

Myśląc o wschodzie słońca z widokiem na czynny wulkan przed oczami miałam ciszę, spokój i totalne pustkowie. Na tarasie robiło się jednak tłoczniej i tłoczniej. W końcu wyglądało to tak:

 

Niezbyt romantycznie, prawda? 🙂 Mimo to, widok był jak milion dolarów. Słońce, pojawiające się majestatycznie na horyzoncie, na tle gór i wulkanicznych chmur wynagrodziło mi godziny czekania na mrozie w śmierdzącej kurtce. Dobrze jednak, że byłam tak rano, przynajmniej mam najlepsze miejsce przy barierce!

wulkan Bromo wycieczka

Zdjęcie 17.09.2015, 23 58 03

Zdjęcie 18.09.2015, 00 18 07

Wschód słońca Bromo

 

 

Trekking na wulkan Bromo przez czarną pustynię

Po wschodzie słońca nadszedł czas na drugą część wycieczki – trekking na sam wulkan. Z tarasu widokowego zabiera nas ten sam jeep, którym przyjechaliśmy. Teraz trasa wiedzie przez tzw. Sea of Sand – ogromną, szaro-brunatną pustynię. Nasza podróż to zdecydowanie off-road – nie ma ani dróg, ani zasad. Jeepy, a jest ich sporo, ścigają się ze sobą, zostawiając z tyłu ciemne chmury piasku. Jest moc!

Zobacz więcej zdjęć! Zdjęcia z Bromo 

Zdjęcie 18.09.2015, 01 14 12 (1)

Dojeżdżamy na miejsce, gdzie czeka nas około 45 minutowy trekking na szczyt. Dla chętnych – część trasy (do schodów) można pokonać konno za odpłatą. Trasa najpierw prowadzi przez pustynię, następnie docieramy do kilkusetstopniowych schodów. Pustynny piasek jest ultra drobny i po chwili jest wszędzie. Dlatego warto mieć ze sobą maseczkę ochronną na nos i usta – ja w tym celu wykorzystuję moją nieśmiertelną, beżową chustę, którą zakładam sobie na twarz, zostawiając tylko oczy (konieczne okulary przeciwsłoneczne!). Robi się coraz cieplej, słońce zaczyna przygrzewać i czuję pogardę dla siebie, że nie wzięłam na zmianę krótkich spodenek. Idę więc w grubym, ciepłym dresie, który szybko przesiąka zapachem piasku i siarki wydobywającej się z dymem wulkanu.

 

Zdjęcie 18.09.2015, 01 14 39

wulkan Bromo wycieczka

wulkan Bromo wycieczka

wulkan Bromo wycieczka

wulkan Bromo wycieczka

 

Widoki na szczycie są magiczne. Krater ma średnicę ok. 700 metrów, wydobywa się z niego gęsty, biały dym. Z góry rozpościera się widok na bezkresne Sea of Sand. MAGIA.

Zobacz więcej zdjęć! Zdjęcia z Bromo 

 

wulkan Bromo wycieczka

wulkan Bromo wycieczka

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply