Polskie morze poza sezonem: czy warto jechać i co tam robić?

Polskie morze poza sezonem? Może głupio się przyznać, ale nad polskim morzem nie bywam zbyt często, nawet w sezonie. Łącznie odwiedziłam nasze wybrzeże może kilkanaście razy, co jak na ponad 30 lat życia nie jest chyba zbyt imponującym wynikiem. Do tego nigdy nie byłam tam zimą, czyli totalnie poza sezonem – zawsze wybierałam późną wiosnę, lato lub – bardzo rzadko – wczesną jesień. Tym samym aż do teraz nigdy, ale to nigdy nie widziałam śniegu na plaży. Dziwne? A może jest tu ze mną ktoś, kto tak jak ja nie był nad naszym morzem poza sezonem?

 

Polskie morze poza sezonem:

czy warto jechać i co tam robić?

 

 

To, co najbardziej uderzyło mnie nad morzem poza sezonem to wyjątkowy spokój. Wszędzie cisza i pustki, jedynie nieliczne osoby spacerujące niespiesznie po plaży. Pozamykane bary, smażalnie ryb, kawiarnie, restauracje, sklepy z pamiątkami, puste deptaki.

Żadnych stoisk z chińszczyzną, żadnych gofrów z frużeliną, lodów-świderków w multikolorowej posypce, kebabów, cymber-gajów, parawanów. Zupełnie inny świat.

 

Jastrzębia Góra, marzec

 

 

Dla osób, które lubią typowe, nadmorskie atrakcje lub podróżują z przyzwyczajonymi do tego dziećmi, może być to oczywiście frustrujące.

Ja sama początkowo czułam lekkie poirytowanie, gdy pierwszego dnia pojechałam do Łeby w poszukiwaniu porannej kawy (kawa z ekspresu rano musi być, koniec kropka) i szybko zorientowałam się, że wszystko, ale to WSZYSTKO jest zamknięte. Kawiarnie, restauracje, cukiernie, nawet niektóre sklepy odzieżowe. W końcu trafiłam na kawę do Hotelu Neptun (hotel to hotel, musi być otwarty, więc postanowiłam spróbować), skąd mają przepiękny widok na plażę i morze. Ale wcześniej musiałam się nieźle naszukać, żeby coś znaleźć, nie powiem!

Szybko jednak okazało się, że poza problematyczną kwestią dobrej, porannej kawy, pobyt nad polskim morzem kompletnie poza sezonem ma dużo więcej plusów niż niedogodności.

Dlaczego?

 

 

 

 

Polskie morze poza sezonem:

czy warto jechać i co tam robić?

 

8 argumentów,

które przekonają Was do wyjazdu!

 

#1 PUSTE PLAŻE

Ludzie po prostu nie jeżdżą nad polskie morze, gdy jest zimno. Odstrasza głównie nieprzewidywalna pogoda (chociaż o to i latem nietrudno!), śnieg i nade wszystko – wiatr.

Podczas mojego tygodniowego pobytu w marcu (a był to baaardzo zimny marzec!) faktycznie były wietrzne momenty, ale większość dni była wyjątkowo spokojna, a spacery brzegiem morza mega odprężające. Na dodatek jest bardzo prawdopodobne, że będziecie jedynymi osobami na plaży – widok jest niesamowity, no i jakie tło do zdjęć!

 

 

 

 

#2 TOTALNY SPOKÓJ

 

Poza sezonem nad polskim morzem większość miejsc jest zamknięta, przez co panuje wyjątkowy spokój.

Czynne są oczywiście hotele, domki letniskowe i inne formy zakwaterowania, za to nie działa wszystko to, co z reguły odstrasza – budki z plastikowymi pamiątkami, piąte na przestrzeni 100 metrów stoisko z lodami – świderkami w kolorowych posypkach, słabe bary otwarte tylko w sezonie i typowo pod turystów, namioty z automatami do gier.

Na deptakach i ulicach – nikogo. Nawet Łeba czy Władysławowo świecą pustkami, co w późniejszych miesiącach graniczy chyba z cudem.

 

 

 

 

 

#3 OTWARTE TYLKO DOBRE MIEJSCA

 

Poza sezonem niezwykle trudno znaleźć otwartą restaurację, to fakt. Większość knajpek w Łebie, Karwi czy Jastrzębiej jest zabita deskami, nie wspominając już o mniejszych miejscowościach.

Za to jeżeli już traficie na czynną restaurację, będzie to najprawdopodobniej oznaczać, że albo jest hotelowa (kto co lubi), albo jest po prostu smaczna i na co dzień chodzą do niej lokalsi – w przeciwnym wypadku nie utrzymałaby się poza sezonem.

Takim przypadkiem jest chociażby rewelacyjna knajpka Ewa Zaprasza w niewielkim Sasinie, wielokrotnie wymieniana w przewodniku Gault & Milleu. Pyszne jedzenie, solidne porcje i normalne ceny sprawiają, że w weekendy ciężko o stolik bez rezerwacji! (a o tym, czego konkretnie spróbować w Ewa Zaprasza przeczytacie m.in. w moim artykule o Chatce pod Sosnami w Kopalinie).

 

Chatka pod Sosnami, Kopalino

 

 

 

 

#4 NIŻSZE CENY

 

Poza sezonem większość cen będzie nieco niższa – dotyczy to szczególnie zakwaterowania. Przykład? Domek w Cisowym Zakątku, za który w sezonie musiałabym zapłacić ok. 700 zł, kosztował mnie aż o 400 zł mniej!

 

Cisowy Zakątek, Sasino

 

 

 

#5 LEPSZA DOSTĘPNOŚĆ MIEJSC

 

Fajne miejsca nad polskim morzem są zarezerwowane na kilka miesięcy do przodu. Sama czasem słyszę też o parach, które wyjeżdżając z jednych wakacji już rezerwują pokój na kolejne, bo lubią dane miejsce i chcą mieć pewność, że znajdzie się dla nich wolna kwatera w sezonie urlopowym.

Poza sezonem totalnie nie ma tego problemu – bukując 3 noce w Cisowym Zakątku w marcu i na dodatek w środku tygodnia mogłam wybierać i przebierać w domkach (każdy ma inny wystrój) i większość z nich była dostępna.

Jedna z koleżanek napisała mi nawet wiadomość w stylu „Jak Ci się udało znaleźć tam miejsce, przecież to graniczy z cudem!“. I faktycznie – gdy sprawdzałam temat na Booking.com terminy weekendowe od połowy kwietnia do końca sierpnia były już prawie kompletnie zarezerwowane.

Marzec – do wyboru, do koloru, a rezerwowałam zaledwie 3 tygodnie wcześniej   🙂

 

Cisowy Zakątek, Sasino

 

 

 

#6 MNIEJSZY RUCH W TOP ATRAKCJACH

 

Lisi Jar w Jastrzębiej Górze – zero ludzi.

Latarnia Stilo – zero ludzi.

Plaża w Karwi – zero ludzi.

Latarnia Rozewie – poza nami 2 osoby.

Plaże w Jastrzębiej Górze – poza nami 2 rybaków, dziewczyna z pieskiem i para z kijkami do nordic walking.

SPA w Rosevia Resort & SPA w piątkowe popołudnie – poza nami zero ludzi.

W restauracji obok – zaledwie kilka par.

Kawa w Hotelu Naptun w Łebie, którego restauracja wychodzi bezpośrednio na morze – poza nami nikogo.

Aqua Park Primavera w Jastrzębiej Górze – w cenie 38 zł za parę mieliśmy cały kompleks na 1,5 godziny tylko dla siebie.

Brzmi dobrze, prawda? 🙂

 

Kawa i ciastko, Hotel Neptun

 

 

#7 NAJLEPSZY CZAS NA CHILL OUT

 

I na przeczytanie tony zaległych książek. W końcu bardzo niewiele jest rzeczy, które mogą rozpraszać – począwszy od innych odwiedzających, po wiele nadmorskich atrakcji, które w tym okresie są po prostu nieczynne.

 

 

 

 

 

#8 DZIKIE ZWIERZĘTA

 

Czas poza sezonem to również dobry moment na obserwowanie dzikich zwierząt, które podchodzą bliżej, gdy ludzi jest mniej. Mieszkając w Chatce pod Sosnami regularnie widzieliśmy małe jelonki, które przychodziły pod ogrodzenie.

Świetna atrakcja szczególnie dla dzieci … chociaż przyznam, że sama byłam bardzo podekscytowana 😉

 

Chatka pod Sosnami, Kopalino / szlafrok Granatovo

 

 

 

A jak u Was?

Jeździcie czasem nad polskie morze poza sezonem?

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply