Lifestyle Nurkowanie TIPS & TRICKS

Moja przygoda z nurkowaniem | Jak zacząć?

wandergirl nurkowanie

Jak już mogliście zauważyć, jestem totalnie zakochana w nurkowaniu. A jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia było dla mnie pływanie z rurką na otwartym morzu. Bo woda w oczach, bo jak tu wyskoczyć, bo milion różnych powodów. Co wydarzyło się po drodze i jak zacząć przygodę z nurkowaniem? Zobaczcie!

Na moim blogu będzie sporo o nurkowaniu, bo jest to sport, w którym kompletnie się zakochałam. Początki nie były proste, bo chociaż lubiłam pływać, to byłam raczej zachowawczym pływakiem: na basenie, nad jeziorem czy nad morzem wchodząc do wody od strony plaży było ok, ale w zderzeniu z otwartym morzem miałam pewne obawy.

Czas na historię. Jakieś 8 lat temu byłam na rejsie łodzią w Turcji. W pewnym momencie zatrzymaliśmy się na snorkelowanie. Część ludzi nakładała swoje maski, rurki i płetwy i na prostych nogach wskakiwała do wody. Ja byłam w grupie tych osób, które wolały opalać się na pokładzie – a  przymuszone presją społeczną –  jak pokraki schodziły w płetwach po drabince, by potem jak najdelikatniej, NAJDELIKATNIEJ położyć się na wodzie, żeby tylko woda nie dostała się przez maskę do oczu / nosa, lub przez rurkę do ust.

Byłam przekonana, że skacząc na prostych nogach do wody, nigdy nie wypłynę / zachłysnę się /słona woda naleci mi do oczu a przecież noszę soczewki i co to będzie / spadnę na same dno morza, na zawsze. Dziś brzmi to śmiesznie i mam naprawdę spory ubaw jak to piszę, ale naprawdę tak było 🙂

Raja Ampat Archipelago, West Papua, Indonesia, December 2010. A school of jack fish pose for this underwater kayaking shot. Thousands of small islands fringed by coral reefs and blue water mangroves litter the Raja Ampat archipelago. The turquoise and blue waters are teeming with marine life that forms the livelihood for the local Papuan population. The Raja Ampat Research & Conservation Centre (RARCC) supports the locals to develop a community based, sustainable tourism project, inviting visitors to explore their islands by sea kayak and experience the culture by staying amongst the local people in traditional style homestays. Photo by Frits Meyst/Adventure4ever.com

 NURKOWANIE – POCZĄTKI

Nigdy za bardzo nie myślałam o nurkowaniu. Albo może inaczej: nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłabym nurkować – nawet przez jedną małą chwilę. Bo woda w oczach / utonę /  zimno pod wodą / soczewki / ciężki sprzęt / jak wskoczyć do wody / pójdę na dno forever / to chyba taki sport dla facetów / wolę się opalać / w piance ze sprzętem wygląda się fatalnie. Miliard różnych powodów.

>Zobacz też: Najlepsze miejsce do nurkowania na świecie

Swój pierwszy patent PADI Open Water Diver zrobiłam kilka lat temu w warszawskiej szkole FunDive. Kurs był prezentem gwiazdkowym od mojego ówczesnego chłopaka, który sam nurkował i chciał mieć swojego dive-buddy podczas wyjazdów. „Motywacja może i super ale chyba tylko dla niego. Bo to przecież totalnie nie moja bajka” – myślałam, idąc na pierwsze zajęcia teoretyczne w gęstym, styczniowym śniegu.

Teoria była całkiem ciekawa. Poza zagadnieniami związanymi z bezpieczeństwem dowiedziałam się wielu rzeczy, o których wcześniej totalnie nie miałam pojęcia – np. że gdy zanurkujemy na głębokość 10 metrów, przestajemy widzieć kolor żółty i czerwony a nasza krew wygląda na niebieską. Opcji z krwią nie polecam 🙂  ale ten fakt można łatwo sprawdzić zabierając ze sobą pod wodę wielokolorowy przedmiot i obserwując jak zmienia się postrzeganie kolorów – w jakim tempie stają się błękitne lub szare.

 

Poza częścią teoretyczną do zrobienia są również „baseny”, czyli zajęcia praktyczne na basenie (ja chodziłam na Inflancką w Warszawie). Tu uczymy się sprzętu i praktycznych umiejętności pod wodą (co zrobić gdy do maski dostanie się woda, jak holować zmęczonego nurka, jak utrzymać pływalność czyli dobry balans pod wodą, co zrobić gdy zepsuje się nam aparat oddechowy, jak bezpiecznie wypłynąć na powierzchnię itp.).

Na początku było nieco dziwnie – począwszy od wchodzenia w całym sprzęcie do basenu, po różne ćwiczenia, które niekiedy nie należały jak dla mnie do najprostszych (wspomniane czyszczenie maski pod wodą, w którym musiałam zderzyć się z moją barierą związaną z otwieraniem oczu w wodzie – soczewki). Ale jakoś poszło i każde kolejne zajęcia były coraz bardziej przyjemne.

EGZAMIN & PIERWSZE NURKOWANIE W MORZU

Po ukończonej części teoretycznej i praktycznej czekał mnie egzamin teoretyczny (test pytań), następnie egzamin na basenie i sprawdzenie umiejętności na wodach otwartych – morzu lub basenie. Ostatni etap możecie zrobić w Polsce (np. na krakowskim Zakrzówku, który cechuje się relatywnie ciepłą wodą) lub za granicą, na podstawie tzw. referral. Referral to dokument wystawiany przez Waszą szkołę nurkową, pozwalający na podjęcie egzaminu praktycznego na wodach otwartych w miejscu innym, niż szkoła w której zrobiliście kurs (np. za granicą).

Ponieważ wkrótce po ukończonym kursie nurkowym w Polsce miałam zaplanowany wyjazd do Egiptu, zdecydowałam się wziąć referral i zrobić egzamin praktyczny OWD (nurkowanie do 18 metrów) na morzu właśnie tam. Pierwsze dwa nurkowania miały być zaliczeniem egzaminu, następnie planowałam ponurkować na miejscu jeszcze kilka dni.

Pierwszy kontakt z otwartym morzem był … dużo lepszy niż przypuszczałam 🙂  Nurkowałam z Asią, która kiedyś prowadziła bazę nurkową w Hurghadzie a dziś ma świetną stronę ➳➳➳ Scuba Junkie i organizuje safari nurkowe na całym świecie. Asia była super cierpliwa, sprzęt elegancko działał, sytuacja z maską była ok (za pierwszym razem naleciało trochę wody ale potrafiłam już sobie z tym poradzić), nie utonęłam, wypłynęłam. Wszystko super. Okazało się, że świat podwodny jest niesamowity a wszystkie obawy, które wcześniej miałam, były kompletnie bezpodstawne. Pod wodą poraziła mnie feeria barw, niezliczone gatunki ryb i koralowców, błękitna woda. Wszystko dzieje się spokojnie, powoli, lekko ospale.

Dźwięki są stłumione, dokładnie słyszysz tylko swój oddech. Mogłoby się wydawać, że tak ogromna ilość wody jest przytłaczająca i niepokojąca, tymczasem podczas nurkowania ogarnia nas przede uczucie spokoju i bezpieczeństwa – w końcu woda to nasze naturalne środowisko, jeszcze sprzed narodzin 🙂

 

JEŻELI CHCESZ SPRAWDZIĆ, CZY NURKOWANIE CI SIĘ SPODOBA

Po ukończonym OWD bardzo szybko złapałam nurkowego bakcyla i wkrótce potem zrobiłam kolejny stopień PADI – Advanced Open Water Diver (AOWD, nurkowanie do 30 metrów). Jeżeli jednak nie jesteście przekonani do całego kursu nurkowego już na starcie, bo nie wiecie czy ten sport się Wam spodoba i nie chcecie inwestować w pełen kurs, dobrą opcją jest zapisanie się na tzw. intro. Intro (inaczej Discover Scuba Diving) możecie zrobić zarówno w Polsce (na basenie) albo za granicą na wodach otwartych – tam, gdzie akurat będziecie. Podczas takiego około 15-minutowego nurkowania, poprzedzonego częścią teoretyczną, schodzicie bardzo płytko – w przypadku morza na ok. 5 metrów. Cały czas jest z Wami instruktor, który płynie obok lub trzyma Was przy sobie. To bardzo fajny sposób na pierwszy kontakt z nurkowaniem, sprawdzenie swoich wyobrażeń o podwodnym świecie i przekonanie się, czy ten rodzaj sportu w ogóle Wam odpowiada. Żeby zapisać się na intro wystarczy mieć 10 lat.

Scuba-Diving

 

NURKOWANIE + 1

Zaczynając przygodę z nurkowaniem, warto mieć swojego dive-buddy. Zapisać się z przyjaciółmi / partnerem / rodzeństwem – kimś, kto będzie podzielał Wasz zapał lub rozbudzał go w momentach, gdy będzie słabł, bo jakieś ćwiczenie po raz kolejny nie będzie wychodziło.

Mogłoby się wydawać, że nurkowanie to na maksa indywidualny sport – bo sami musimy ogarnąć swój sprzęt, bo pod wodą nie można rozmawiać, bo gdy na rodzinnym wyjeździe jesteśmy jedynym nurkiem a chcemy zanurkować to płyniemy sami, z innymi ludźmi, którzy akurat zebrali się w szkółce. Tymczasem nurkowanie jest bardzo mocno o społeczności i innych ludziach. To z nimi dzielimy łódź, z nimi wchodzimy do wody, ich obserwujemy i o nich dbamy pod wodą, a wychodząc z powrotem na pokład to właśnie z tymi ludźmi dzielimy masę różnych nurkowych i nie tylko historii.

I mimo, że środowisko nurkowe złożone jest z wyjątkowo interesujących osób, to – moim zdaniem – po prostu warto mieć „kogoś swojego”. Osobę, z którą będziemy mogli planować nurkowe podróże, z którą będziemy dzielić się wrażeniami i wspólnie rosnąć w tej pasji. Dlatego kilka lat po tym, jak sama zrobiłam patent nurkowy, dałam taki kurs w prezencie urodzinowym mojemu obecnemu mężowi i dziś dajemy nura razem 🙂 A jeżeli nie uda się Wam zapisać +1, totalnie nie szkodzi – podczas nurkowania poznaje się masę ciekawych, otwartych na świat osób. No i jest bardzo dużo czasu na rozmowy.  A kto wie, może za jakiś czas zarazicie swoją nową pasją kogoś bliskiego? 🙂

Wandergirl blog podróżniczy turystyczny o podróżach

Ja i Karol, Izrael / grudzień 2016

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply