Moje kosmetyczne odkrycia – część 2

Jakiś czas temu pisałam o kosmetykach, które urzekły mnie w ostatnim czasie. Od tamtej pory na listę trafiło kilka zupełnie nowych pozycji, głównie do pielęgnacji twarzy i ciała, bo o to postanowiłam szczególnie zadbać w okresie ciąży. Zobaczcie, co na stałe zagościło w mojej kosmetyczce w ostatnich miesiącach!

 

Moje kosmetyczne odkrycia – część 2

 

 

 

1.  LIZ EARLE 

 

Brytyjska marka ekskluzywnych, roślinnych kosmetyków, którą poleciła mi znajoma ze Szkocji, a na punkcie której totalnie oszalałam! Ma rewelacyjne kosmetyki na bazie naturalnych ekstraktów: neroli, rozmarynu, rumianku, owocu dzikiej róży, geranium, granatu i innych. Do tego nie są testowane na zwierzętach i wykorzystują sprawdzone składniki pochodzące ze zrównoważonych upraw. 

Ich lekko ziołowy zapach może nie wszystkim odpowiadać, za to efekty jakie dają są zauważalne już od pierwszej aplikacji (nie sądziłam, że kiedyś to powiem o jakichś produktach, ale to fakt) – nawet mocno przesuszona skóra (dopadło mnie to w ciąży) jest świetnie odświeżona, nawilżona i odżywiona. Z ręką na sercu mogę przyznać, że to jedne z najlepszych kosmetyków do pielęgnacji, jakich używałam, a pracuję w branży kosmetycznej już ósmy rok, więc wiem co mówię   😉

 

Ja codziennie (tak, zmobilizowałam się!) stosuję cały rytuał Liz Earle: 

KROK 1

Oczyszczający krem Cleanse & Polish Hot Cloth Cleanser (nakładany na suchą twarz). Zawiera wyciąg z rozmarynu, rumianku, masła kakaowego i olejek eukaliptusowy. Do kremu dołączona jest cienka, bawełniana ściereczka do twarzy. Moczycie ją w gorącej wodzie i takim ciepłym kompresem zmywacie krem z twarzy –  ultra przyjemne.

KROK 2

Ekspresowa maseczka Brightening Treatment Mask z aloesem, oczarem i białą glinką. Trzyma się ją 1-2 minuty, więc można to ogarnąć rano pod prysznicem!

KROK 3

Tonik Instant Boost Skin z aloesem, ogórkiem, geranium i naturalną witaminą E.

KROK 4

Serum do twarzy Superskin Face Serum z kwiatem granatu, perskim drzewem jedwabnym i wyciągiem z rabarbaru. Mocno nawilża i super szybko się wchłania.

KROK 5

Krem Superskin Moisturizer z neroli, żurawiną i olejkiem z owocu dzikiej róży. Odżywcza bomba dla skóry. Często stosuję go w połączeniu z lekkim masażem twarzy (odpalam tutorial na YouTube), bo to podobno najlepszy kosmetyk pozwalający utrzymać jędrność skóry  🙂

 

Niestety kosmetyki Liz Earle nie są jeszcze dostępne w Polsce, ale możecie je kupić online tutaj

 

Codzienny rytuał Liz Earle. Od lewej: tonik, lekki krem na lato, ekspresowa maseczka, serum, krem oczyszczający, krem odżywczy.

 

 

 

 

2. SENSUM MARE

 

Polska marka dermokosmetyków do pielęgnacji twarzy, która ujęła mnie tym, że swoje składniki czerpie z morza. Co może być fajniejszego dla dziewczyny, która kocha wodę i nurkowanie? 🙂

Testowałam dwa produkty, które są obecnie w ofercie marki – serum do skóry tłustej i mieszanej ALGOLIGHT oraz serum do skóry suchej i bardzo suchej ALGORICH. Moja skóra w ciąży totalnie powariowała – w ciągu dnia przetłuszczała się w strefie T, wieczorem była mocno przesuszona, więc ALGOLIGHT  stosowałam na dzień pod krem a ALGORICH na noc.

W intensywnie nawilżającym serum ALGOLIGHT znajdziecie aż 18 składników aktywnych, w tym argininę, wyciąg z pereł, zielony kawior, kwas hialuronowy, ekstrakt z siedmiu różnych rodzajów alg i wodę z lodowca. Jego lekka, delikatnie żelowa konsystencja bardzo przyjemnie pachnie i pozostawia skórę dobrze nawilżoną. Świetnie nadaje się pod krem na dzień, nie wchodzi w reakcję z podkładem i dobrze sprawdził się przy wrażliwej skórze (w ciąży wiele kosmetyków powodowało u mnie zaczerwienienia, tu obyło się bez tego).

Serum ALGORICH, które stosowałam na noc pod krem, to połączenie aż 24 składników. Większość z nich pokrywa się z lekką wersją produktu – to co jest nowe, to ekstrakt z nowozelandzkiej paproci, alantoina i kojący pantenol oraz masło shea, które sprawiają, że serum ma nieco bardziej bogatą konsystencję, idealną dla bardzo wymagającej, przesuszonej skóry. Początkowo stosowałam je pod krem na noc jednak szybko musiałam zrezygnować, gdyż zapach był dla mnie zbyt intensywny (może to ciążowe hormony?). Oddałam koleżance, jest mega zadowolona z działania 🙂

 

 

Sensum Marek Algolight – idealne serum nawilżające na dzień

Kremowa konsystencja serum Algorich do skóry przesuszonej

Duet Sensum Mare

 

 

 

 

3. FRIDGE by YDE 

 

Kolejna polska marka, która wyróżnia się tym, że produkuje … świeże kosmetyki. Produkty Fridge należy bowiem trzymać w lodówce, gdyż ich data ważności jest ściśle określona (ok. 2,5 miesiąca).

W kosmetykach Fridge nie znajdziecie konserwantów, alkoholu, syntetycznych substancji, parafiny, silikonów i innych okropieństw. Za to naturalne ekstrakty pochodzące z ekologicznych upraw – jak najbardziej  🙂  Z resztą marka posiada nawet XIII-wieczne opactwo cysterskie, w którym produkuje własny olejek różany oraz hoduje kwiaty i zioła, wykorzystywane potem w kosmetykach. Imponujące, prawda?

Wypróbujcie koniecznie ich ochronny krem do twarzy 1.3 Face Guard.  z olejkiem z rumianku rzymskiego, witaminą C, olejem różanym i miejskim filtrem UV. Idealnie sprawdza się przy wrażliwej skórze, skłonnej do podrażnień i zaczerwienień i co najważniejsze świetnie odżywia  – skóra jest po nim solidnie „nakarmiona”. Bogata konsystencja sprawia, że najlepiej nadaje się na jesień i zimę.

 

Do kompletu z kremem 1.3 Face Guard polecam Wam regenerujący krem pod oczy 1.4 eye  z lanoliną oraz ekstraktem z zielonej herbaty i bławatka.

Zazwyczaj mam ogromny problem z kremami pod oczy – po prostu nie lubię ich stosować. Ich delikatne wklepywanie trwa wieki (do czego kompletnie nie mam cierpliwości) i często podrażniają spojówkę (jeżeli macie wrażliwe oczy i jak ja nosicie szkła kontaktowe to jest prawdziwa zmora!).

To jest jednak krem który wyjątkowo polubiłam – nie podrażniał, świetnie odżywiał i … szybko rozbudzał, bo nakładałam go prosto po wyciągnięciu z lodówki  😉

 

 

Wszystkie kosmetyki FRIDGE należy przechowywać w lodówce

 

 

 

 

4. OLEJEK MIGDAŁOWY BOTANICA PHARMA

 

W ciąży zaczęłam się coraz bardziej przyglądać tzw. INCI, czyli składnikom występującym w kosmetykach. To był jedyny, czysty olej migdałowy w dużej pojemności, jaki udało mi się znaleźć i właśnie kończę jego … piątą butelkę  🙂

Duży plus dostał ode mnie za to, że nie ma żadnych konserwantów ani dodatków zapachowych – jest w 100% produkowany z migdałów, wzbogacony jedynie o witaminę E. Dodatkowo jest oferowany w konkurencyjnej cenie i  bardzo dużej butelce z wygodną pompką. Ja kupuję pojemność 250 ml bo mieści mi się do szuflady w łazience, ale dostępne są jeszcze większe butelki niż ta, podczas gdy większość tego typu olejków w drogeriach można kupić wyłącznie w malutkich buteleczkach, które przy dwukrotnym smarowaniu całego ciała w ciąży mogą wystarczyć co najwyżej na 3-4 dni.

Podsumowując – naprawdę świetny produkt, który mam zamiar stosować również do smarowania Maluszka (ma już nawet własną butelkę w swoim pokoju 🙂 ).

 

 

 

 

5. SERIA MANGO, BODYSHOP 

 

Mam bzika na punkcie mango w każdej postaci, więc ten wybór nie będzie chyba dla nikogo zaskoczeniem 😉

Rewelacyjny peeling, bogate, kremowe masło do ciała, pachnące wakacjami mydło i żel pod prysznic, świetny krem do rąk który wożę ze sobą w aucie (wchłania się w mgnieniu oka!) i odświeżająca mgiełka to mój must-have zestaw ostatnich tygodni.

Do tego w jednej chwili przenosi mnie na Filipiny i przywołuje same miłe wspomnienia  🙂

 

 

Najlepszy krem do rąk!

 

A jakie są Wasze ostatnie kosmetyczne odkrycia?

Dajcie znać w komentarzu! 🙂 

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply
    Dorota - kocham wyjazdy
    Kwiecień 15, 2018 at 16:35

    Koniecznie muszę wypróbować kosmetyki Liz Earle

  • Leave a Reply