Pomysł na weekend: Chatka pod Sosnami, czyli rodzinny domek na skraju lasu i morza

W „dorosłym życiu“ dość rzadko bywałam nad polskim morzem, nie licząc krótkich wypadów na Hel, czy do rodziny w Trójmieście. Kiedyś, jeszcze za czasów wakacji z rodzicami, czasem jeździliśmy nad morze – pamiętam nasz pobyt w Rowach, Łebie i Jastarni, ale to było, jak możecie się domyślać, już bardzo dawno temu.

Tym razem nie dość, że postanowiłam wybrać się  nad morze na cały tydzień, to jeszcze kompletnie poza sezonem, bo w drugiej połowie marca. Zależało mi na ciszy, spokoju i kompletnym relaksie z dala od wszystkiego. Na książce, spacerach, popołudniowych drzemkach, podglądaniu dzikich zwierząt i świeżym powietrzu – najlepiej w miejscu, w którym poczuję się jak w domu i w którym … nie będę mieć zbyt dużo towarzystwa 😉

 

 

 

 

Dość długo szukałam domku, który będzie zarówno przytulny jak i ładny, położony niedaleko morza i najlepiej też w blisko lasu, do tego z kominkiem lub kozą (must-have!), bo końcówka marca bywa nieprzewidywalna – poza tym kominkowy ogień od zawsze kojarzy mi się z rodzinnym domem i odpoczynkiem.

W końcu zdecydowałam się spędzić pierwszych kilka dni w Cisowym Zakątku w Sasinie (więcej o tym miejscu przeczytacie w artykule na blogu „Cisowy Zakątek Sasino – magiczne miejsce nad morzem“), a potem zmienić nieco otoczenie i przenieść się kilkanaście kilometrów dalej, do uroczej Chatki pod Sosnami w maleńkim Kopalinie.

 

 

 

 

 

 

 

Chatka pod Sosnami, Kopalino

 

Kopalino przywitało nas lekkim ociepleniem (chociaż jak na koniec marca wciąż było chłodno), ciszą i zapachem iglaków.

Trudno się dziwić – w końcu Chatka pod Sosnami, w której zdecydowaliśmy się zostać kilka dni, jest położona zaraz przy lesie sosnowym – widać go z każdego okna domku, a od bramy wjazdowej są to dosłownie trzy kroki. Wokół jest kilka innych domów – może mieszkalnych, może typowo turystycznych, ciężko stwierdzić. Faktem jest jednak to, że oprócz mnie i Karola nie było tam nikogo. No, może poza jelonkami, które od czasu do czasu można było wypatrzyć z okien lub tarasu domku 🙂

 

Chatka urzekła mnie spójnym i bardzo przytulnym wystrojem – sosnowe wnętrze z białymi i czarnymi akcentami, kozą w salonie i wiszącym obok hamakiem, dużym, rodzinnym stołem, malowniczym tarasem i marinistycznymi dekoracjami pozwala momentalnie poczuć się jak u siebie. Dodatkowy atut – wszystko bardzo nowe, czyste i zadbane, bo Chatka funkcjonuje od całkiem niedawna. Do tego przemili Właściciele, którzy nie tylko poopowiadali nam sporo o samym miejscu i okolicy, ale też podpowiedzieli, jak najlepiej dostać się nad morze, gdzie są ścieżki rowerowe, gdzie w sezonie znaleźć puste plaże, czy też gdzie zjeść najsmaczniejszy obiad 🙂

 

    

 

 

 

 

Miejsce dla całej rodziny … lub dwóch!

 

Chatka pod Sosnami jest całkiem spora, przez co świetnie nadaje się na rodzinny wypad. Na piętrze znajdziecie aż 4 sypialnie – łącznie 8 łóżek, które można dowolnie zsuwać lub rozsuwać. Dodatkowo w salonie jest rozkładana i komfortowa wersalka, która bez problemu pomieści dodatkowe dwie osoby (chociaż przy 10 gościach może robić się już ciasno).

 

Na parterze są dwie łazienki z prysznicem, pralką i toaletą (mają podgrzewane podłogi – najlepiej!), duży, rodzinny stół na 8 osób, wersalka, tv, biało-błękitny hamak podwieszany pod sufitem (najlepsze miejsce na czytanie książki i spora atrakcja dla maluchów) oraz opalana drewnem koza (to chyba najszybciej odpalająca się koza jaką widziałam, więc nie trzeba wiecznie czekać, aż zatli się ogień lub też posiadać jakichś szczególnych umiejętności). Do tego kompletnie wyposażony aneks kuchenny – jest lodówka, zmywarka, zastawa stołowa, piekarnik i płyta a nawet ekspres do kawy, co było dla mnie wybawieniem, bo dla mnie poranek bez dobrej kawy to nie jest dobry poranek 🙂

 

Dla dzieciaków z pewnością atrakcją będzie domek ze zjeżdżalnią, który stoi w ogrodzie. W salonie najmłodsi znajdą też kolekcję książek dla dzieci – od ilustrowanych książeczek dla najmłodszych, po Baśnie Andersena czy Dzieci z Bullerbyn. Jeżeli nie weźmiecie własnej książki, to w biblioteczce będzie też coś dla Was – trylogia Larssona, Zafon, Tolkien czy Zygmunt Miłoszewski (nie wiem od jakiego czasu obiecuję już sobie, że przeczytam „Gniew“…).

 

 





 

 

 

 

Marinistyczne detale

 

Smaczku całości dodają marinistyczne akcenty, które ja akurat uwielbiam we wnętrzach – świeczki w lampionach wypełnionych piaskiem i rozgwiazdami, biało-błękitny hamak Amazonas (zerknijcie na tę firmę, mają obłędne rzeczy, w tym hamaki dla dzieci a nawet mini-hamaczki dla niemowląt, dostępne np. na Mamissima.pl), marynarskie sznury, drewniane figurki ryb i mew, sosnowe szyszki, dużo wiklinowych lub plecionych elementów, białe, niebieskie i czerwone poduszki oraz puchate koce a na ścianach grafiki z morskimi motywami.

 

Gdy pogoda jest dobra, śniadanie możecie zjeść na tarasie z widokiem na ogród i las – to również dobre miejsce na książkę czy kieliszek wina wieczorem. A przy okazji można wypatrywać dzikich zwierząt 🙂

 

 

Rezerwacja Chatki pod Sosnami

 

Chatka nie ma jeszcze swojej strony internetowej (prace trwają; do tego czasu możecie znaleźć ją na Facebooku. Fajnie, gdyby mieli też Instagrama!), ale możecie zarezerwować ją przez Booking.com. Cena poza sezonem to ok. 300 zł za noc przy maksymalnie 4 osobach, przy większej ilości cena nieznacznie wzrasta. W sezonie – od 550 zł.

A jeżeli będziecie rezerwować przez booking po raz pierwszy, łapcie kod rabatowy na 50 zł.

 



 
 

 

 

 

 

 

Chatka pod Sosnami i Kopalino – co robić w okolicy?

PLAŻA

Najbliższą plażę znajdziecie w Lubiatowie – to krótki spacerek od Kopalina. Jest szeroka, piaszczysta i wyjątkowo ładna, otoczona strzelistymi drzewami. Niedawno wybudowano nową drogę z kostki brukowej, która prowadzi pod samą plażę, co jet dużym ułatwieniem dla rodzin z małymi dziećmi. W sezonie jednak ludzi na plaży jest przez to sporo!

Jeżeli pojedziecie tą drogę nieco dalej, już rowerem lub pieszo, bez problemu znajdziecie bardziej kameralne warunki.

Nieco inne, bardziej klifowe krajobrazy znajdziecie z kolei w okolicach Jastrzębiej Góry, ok. 40 kilometrów od Kopalina – ale miejcie na uwadze, że tam do każdej plaży prowadzą strome ścieżki lub schody, więc czeka Was tam mały trening 😉 Przy okazji wizyty w Jastrzębiej zatrzymajcie się przy latarni Rozewie oraz zróbcie spacer w stronę morza wyjątkowo malowniczym Wąwozem Lisi Jar (uwaga! Poza sezonem dużo błota i dojść strome zejście, więc weźcie odpowiednie buty – albo chociaż takie, których Wam nie szkoda ubrudzić).

 

   
 

 

 

 

RESTAURACJE

Na obiad lub kolację w okolicach Kopalina wybierzcie się do słynnej w całej Polsce restauracji Ewa Zaprasza  w Sasinie (czynna od 11:00 do 20:00). To co prawda mała wycieczka, bo Sasino od Kopalina dzieli ok. 9 kilometrów, ale obiecuję Wam, że będzie warto! 🙂

Ewa Zaprasza to polska kuchnia z lekko francuskim twistem (dlatego w karcie znajdziecie chociażby ślimaki po burgundzku. Jeżeli zastanawiacie się, skąd w takim niewielkim Sasinie francuskie ślimaki to mam dla Was ciekawostkę – Francuzi uwielbiają polskie winniczki i tak naprawdę bardzo wiele ślimaków, które znajdziecie na francuskich stołach, pochodzi właśnie z Polski).

Ta restauracja to chyba lokalny fenomen – polecał mi ją KAŻDY, kto słyszał, że wybieram się w tamte okolice a miał już okazję tam być.

 

fot. Ewa Zaprasza

 

 

W „Ewa Zaprasza” spróbujcie śledzi w majonezie (9 zł, często podawane też jako „poczekajka”; można je również kupić na wynos w ładnym słoiku), mojej absolutnej faworytki – zupy borowikowej z domowymi kluseczkami (13 zł; serio, to najlepsza borowikowa jaką jadłam w życiu, a muszę wspomnieć że nie przepadam za zupami z grzybów), móżdżka wieprzowego po polsku (16 zł), podawanego na chrupiącej chmurce z ciasta francuskiego, świeżych ryb (fajne jest to, że obsługa od razu informuje, które rybki są świeże a które mrożone – bardzo smaczny jest pstrąg  zapiekany w śmietanie (34 zł) oraz dorsz saute w sosie remoulade, 37 zł).

A na deser – koniecznie słynna szarlotka (12 zł), zrobiona niczym millefeuille z niezliczonej ilości cieniutkich płatków jabłka, podawana w towarzystwie chrupiącego ciasta oraz lodów waniliowych lub bitej śmietany. Uwaga! Porcja szarlotki dla dwojga, jak z resztą wszystkie porcje u Ewy – więc przyjdźcie w parze albo z głodnymi brzuszkami  😉 I jeżeli wybieracie się w weekend to … koniecznie zadbajcie o rezerwację! Tak, mówię serio 🙂

 

fot. Ewa Zaprasza

 

 

Jeśli natomiast szukacie czegoś luksusowego, wybierzcie się do 1906 Gourmet Restaurant, mieszczącej się w 5-gwiazdkowym Pałacu Ciekocinko Hotel Resort & Wellness, 10 kilometrów od Kopalina. Bardzo smaczna jest też restauracja „Natura“ w Rozewiu (tu już trzeba kawałek podjechać, bo ok. 40 km), serwująca potrawy na bazie warzyw i ziół z własnej szklarni a także ekologicznych produktów od okolicznych rolników. W godzinach od 16:00 do 19:00 serwują tam obiadokolację w formie bufetu (60 zł / os.). Szukacie wyjątkowego widoku? Przejedźcie się do Hotelu Neptun w Łebie (19 km), którego okna z restauracji oraz letni taras wychodzą wprost na morze.

 

restauracja NATURA / fot. Rosevia Hotel & SPA

Słodkości w Hotelu Neptun

 

 

 

 

DLA DZIECI

Jeżeli wybieracie się do Kopalina z dzieciakami i plaża, lasy oraz ogrodowy domek ze zjeżdżalnią w Chatce po Sosnami nie są dla Waszych maluchów wystarczającą atrakcją, w okolicy znajdziecie fokarium Sea Park Sarbsk  (20 km), naturalny Labirynt Park Łeba (29 km), park dinozaurów Łeba Park (29 km), strusią farmę w Kniewie (30 km) lub  kompleks basenów  Primavera w Jastrzębiej Górze ( 40 km; mają zjeżdżalnię i basen dla maluchów).

 

 

DLA DOROSŁYCH

Po odprężenie i relaks dla ciała wybierzcie się do Dendro SPA w Rosevia Resort & SPA w Jastrzębiej Górze. Rosevia to nowoczesny i przepięknie położony, zatopiony w naturze hotel – od morza dzielą go tylko drzewa i schody (dobra wiadomość jest taka, że przy schodach jest specjalne krzesło dla osób niepełnosprawnych lub maluchów).

W hotelowym SPA mają świetne zabiegi na twarz i ciało – również te dedykowane dla Panów, przyszłych Mam (tu szczególnie mogę polecić Wam intensywnie nawilżającą maskę na całe ciało połączoną z masażem twarzy, sama sprawdziłam) i dziewczyn po ciąży (tutaj znajdziecie pełną ofertę).

 

Dendro SPA / fot. Rosevia Hotel & SPA

 

Każdy gabinet ma panoramiczne okna wychodzące na drzewa (podczas zabiegu mogą być oczywiście zasłonięte, jeżeli tak wolicie – chociaż widok jest wyjątkowo piękny!). Dodatkowo, na terenie SPA znajdziecie cudowną strefę relaksu, gdzie będziecie mogli odprężyć się na podgrzewanych leżankach przy herbacie lub naprze z ziół, z widokiem na naturę.

 

Do Jastrzębiej Góry jest z Kopalina co prawda kawałek (jakieś 40 km), ale możecie połączyć to ze spacerem po Przylądku Rozewie, wizytą w aquaparku Primavera (1,5 godzinny pobyt dla 2 osób to koszt ok. 38 zł, w marcu byłam na basenie zupełnie sama, zero innych gości), czy też wieczornym drinkiem w słynnych w całej Polsce Domu Whisky lub Coctail Baru Max, serwującym autorskie i do tego wyjątkowo fotogeniczne drinki na bazie musu ze świeżych owoców.

 

A jakie są Wasze ulubione miejsca

nad polskim morzem?

I co polecacie zobaczyć w okolicy?

Dajcie znać w komentarzu!   🙂

 

 


     
    












  

      





   
 

 

 

 

 

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Aleksandra
    Marzec 30, 2018 at 09:11

    Super pomysł na weekend. W końcu trzeba odsapnąć od codzienności i rutyny 🙂

    • Reply
      Monika
      Kwiecień 2, 2018 at 06:56

      Ooo tak 🙂 Jest pięknie! I 100% relaksu 🙂

    Leave a Reply